Na mojej planecie trwa wojna kazano mi uciekać... Na Tamaranie zostały bliskie mi osoby Galfor ( moja niańka ) i Kometa ( moja starsza siostra).
- Gdzie ja mam się podziać ?
- Co będzie dalej ?
- Czemu ich zostawiłam ?
Pytałam samą siebie. Niestety zagapiłam się wpadłam do czarnej dziury. Nie wiem ile tak ,,dryfowałam strasznie bolała mnie głowa. Nagle zauważyłam asteroidy zbliżające się do jakiejś planety. Ale ropadały się kiedy były w kontakcie z atmosferą. Była piękna taka...pełna życia.Nagle mnie olśniło przecież jak jeszcze mieszkałam na Tamaran to mogliśmy wybrać dowolny język,którego będziemy uczyć się w szkole , a ja wybrałam Angielski.A z tego co pamiętam na tej właśnie planecie jest kraj , w którym można mówić w tym języku.
-Tak to będzie mój nowy dom.- powiedziałam radośnie uśmiechając się na samą myśl, że zaczne nowe życie.
Leciałam i leciałam tak chyba z godzinę aż nagle moim oczą ukazało się piękne miasto z niebieskim jak *tanzanit* morzem znajdowała się tam też wysepka z wieżą w kształcie litery T. Poleciałam do centrum miasta i usłyszałam ,krzyki bezradnych ludzi.Podbiegłam bliżej zobaczyć co się działo i zobaczyłam jakiegoś kamiennego potwora.Trzymał jakiś ludzi czarnowłosego chłopaka w kostiumie z maską, dziewczynę w płaszczu,pół robota pół człowieka i jakiegoś zielonego ludka.Krzyczeli Pomocy!! Pomocy !! Chyba muszę im pomóc pomyślałam. Więc szczeliłam w tego stwora promieniami z oczu i puścił tych ludzi , a sam padł na łopatki. Gdy wstawali i spojrzeli na mnie uśmiechnęłam się do nich, a oni odwzajemnili ten uśmiech.
- WOW mała ale masz power'a !! - powiedział ten zielony
- Uratowałaś nas - powiedział uradowany robot
- No, dzięki ;) - podrapał się z tyłu głowy czarnowłosy
- Spoko niema za co, ale ja chyba już pójdę . - powiedziałam z uśmiechem na twarzy i kierowałam się przed siebie.Znalazłam się w jakimś parku.Dookoła były drzewa , ławki i chodzące zakochane pary. Usiadłam na jednej z ławek. I rozmyślałam o tym co się stało w centrum miasta. Po mojej twarzy spływały zimne krople deszczu było bardzo zimno.Rozpętała się burza ni stąd ni zowąd piorun uderzył w gałąź drzewa , która znajdowała się nad moją głową.Walnęła mnie prosto w głowę upadłam i chyba zemdlałam.
Tymczasem u tytanów~~~~
Perspektywa Robina
W ciszy udaliśmy się do wieży wszyscy spotkaliśmy się w salonie.
Cały czas myślę o dziewczynie , która nas uratowała nawet nie znam jej imienia. Niezręczną cisze przerwała Raven
- To co
teraz ??
- Nie wiem..... - odpowiedziałem
- A jakby dołączyła do Młodych Tytanów ?? - spytał Bestia
- No w sumie przydała by nam się pomoc - odpowiedział wesolutki Cyborg
- Tylko gdzie ona jest ?? - przerwała im radość Reven
- Musimy ją znaleźć ? - powiedziałem stanowczo pobiegliśmy szukać tajemniczej nieznajomej.
Rozdzieliśmy się Best Boy pobiegł w stronę centrum z Cyborgiem.Reven postanowiła jej szukać na obrzeżach miasta.Więc mi pozostał park.Szedłem ciemną alejką,a moim oczom ukazała się dziewczyną w pięknych lśniących krwistoczerwonych włosach.Podbiegłem do niej była nieprzytomna ale oddychała. Zauwarzyłem spaloną gałąź chyba spadła jej na głowę pomyślałem.Wziąłem ją na ręcę i skontaktowałem się z tytanami i powiadomiłem ich, że znalazłem ją nieprzytomną. Przybiegłem z nieznajomą do wieży , a dokładniej do skrzydła szpitalnego. Wszyscy już tam byli położyłem ją na łóżku. Cybuś podłączył ją do aparatury.
- Ktoś musi z nią na warcie jakiś chętny , a może chętna ? - powiedział robot
- Ja mogę - zgłosiłem się na ochotnika
- Ok. To dobranoc - powiedzieli i wyszli
Siedziałem na krześle przy jej łóżku i czułem jakbym znał ją bardzo długo.
Około godziny 1:36 przysnęło mi się o godzinie 6:46 podskoczyłem jak opażony i zobaczyłem , że jej nie ma na początku przestraszyłem się. Ale po minucie zobaczyłem, że ktoś wychodzi z łazienki była ona.
- O już wstałeś - powiedziała tak słodko i zarazem troskliwie
- Tak..... - powiedziałem nie pewnie - A ty kiedy wstałaś ?? - spytałem podejżliwie
- Ja ooo.. 6:23 - powiedziała z lekkim zakłopotaniem
- A tak wogóle to gdzie ja jestem ? - powiedziała siadając na skraju łóżka
- Jesteś w wieży tytanów pomogłaś nam w walce a potem sobie poszłaś szukaliśmy cię. Byłaś w parku zemdlałaś po zostałaś uderzona gałęzią spalonego drzewa. - opwiedziałen jej wszystko
- Chodź zaprowadzę Cię do reszty ale znając ich jeszcze śpią - powiedziałem z uśmiechem na twarzy.
Odpowiedziała uśmiechem. Szliśmy długim korytarzem rozglądała się dookoła. Doszliśmy do salonu zdziwiłem się po była 7:00 , a Bestia był już na nogach i reszta.
- Ooo., widzę, że nasza maleńka już wstała - powiedział flirciarsko do dziewczyny w czerwonych włosach.Reven go szturchła w ramię.
- Jak się czujesz? - zapytał Cyborg nieznajomej
- Świetnie !!! - powiedziała entuzjastycznie - Ale chyba muszę już iść i tak narobiłam wam wystarczająco problemów - powiedziała spuszczjąc głowę i kierowała się w stronę wyjścia.
- Nie,nie możesz zostać - złapałem ją za ramię
- Mogę ? - zapytała z niedowieżaniem
- Oczywiście przyda nam się pomoc - dokończył za mnie Cybuś
- No nie wiem - powiedziała spuszczając znowu głowę
CDN...........- Nie wiem..... - odpowiedziałem
- A jakby dołączyła do Młodych Tytanów ?? - spytał Bestia
- No w sumie przydała by nam się pomoc - odpowiedział wesolutki Cyborg
- Tylko gdzie ona jest ?? - przerwała im radość Reven
- Musimy ją znaleźć ? - powiedziałem stanowczo pobiegliśmy szukać tajemniczej nieznajomej.
Rozdzieliśmy się Best Boy pobiegł w stronę centrum z Cyborgiem.Reven postanowiła jej szukać na obrzeżach miasta.Więc mi pozostał park.Szedłem ciemną alejką,a moim oczom ukazała się dziewczyną w pięknych lśniących krwistoczerwonych włosach.Podbiegłem do niej była nieprzytomna ale oddychała. Zauwarzyłem spaloną gałąź chyba spadła jej na głowę pomyślałem.Wziąłem ją na ręcę i skontaktowałem się z tytanami i powiadomiłem ich, że znalazłem ją nieprzytomną. Przybiegłem z nieznajomą do wieży , a dokładniej do skrzydła szpitalnego. Wszyscy już tam byli położyłem ją na łóżku. Cybuś podłączył ją do aparatury.
- Ktoś musi z nią na warcie jakiś chętny , a może chętna ? - powiedział robot
- Ja mogę - zgłosiłem się na ochotnika
- Ok. To dobranoc - powiedzieli i wyszli
Siedziałem na krześle przy jej łóżku i czułem jakbym znał ją bardzo długo.
Około godziny 1:36 przysnęło mi się o godzinie 6:46 podskoczyłem jak opażony i zobaczyłem , że jej nie ma na początku przestraszyłem się. Ale po minucie zobaczyłem, że ktoś wychodzi z łazienki była ona.
- O już wstałeś - powiedziała tak słodko i zarazem troskliwie
- Tak..... - powiedziałem nie pewnie - A ty kiedy wstałaś ?? - spytałem podejżliwie
- Ja ooo.. 6:23 - powiedziała z lekkim zakłopotaniem
- A tak wogóle to gdzie ja jestem ? - powiedziała siadając na skraju łóżka
- Jesteś w wieży tytanów pomogłaś nam w walce a potem sobie poszłaś szukaliśmy cię. Byłaś w parku zemdlałaś po zostałaś uderzona gałęzią spalonego drzewa. - opwiedziałen jej wszystko
- Chodź zaprowadzę Cię do reszty ale znając ich jeszcze śpią - powiedziałem z uśmiechem na twarzy.
Odpowiedziała uśmiechem. Szliśmy długim korytarzem rozglądała się dookoła. Doszliśmy do salonu zdziwiłem się po była 7:00 , a Bestia był już na nogach i reszta.
- Ooo., widzę, że nasza maleńka już wstała - powiedział flirciarsko do dziewczyny w czerwonych włosach.Reven go szturchła w ramię.
- Jak się czujesz? - zapytał Cyborg nieznajomej
- Świetnie !!! - powiedziała entuzjastycznie - Ale chyba muszę już iść i tak narobiłam wam wystarczająco problemów - powiedziała spuszczjąc głowę i kierowała się w stronę wyjścia.
- Nie,nie możesz zostać - złapałem ją za ramię
- Mogę ? - zapytała z niedowieżaniem
- Oczywiście przyda nam się pomoc - dokończył za mnie Cybuś
- No nie wiem - powiedziała spuszczając znowu głowę
Jeśli podobała wam się ta notka do zapraszam do komentowania. Następna notka już niebawem :)
* Tanzanit
• Kola •

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz