piątek, 9 stycznia 2015

Rozdział 1 : Początek....

Perspektywa Gwiazdki
Na mojej planecie trwa wojna kazano mi uciekać...     Na Tamaranie zostały   bliskie mi osoby  Galfor  ( moja  niańka ) i Kometa  ( moja starsza siostra).              
 - Gdzie ja mam się podziać ? 
- Co b
ędzie dalej ? 
- Czemu ich zostawiłam ?
Pytałam sam
ą siebie. Niestety zagapiłam się wpadłam do czarnej dziury. Nie wiem ile tak ,,dryfowałam strasznie bolała mnie głowa. Nagle zauważyłam asteroidy zbliżające się do jakiejś planety. Ale ropadały się kiedy były w kontakcie z atmosferą. Była piękna taka...pełna życia.Nagle mnie olśniło przecież jak jeszcze mieszkałam na Tamaran to mogliśmy wybrać dowolny język,którego będziemy uczyć się w szkole , a ja wybrałam Angielski.A z tego co pamiętam na tej właśnie planecie jest kraj , w którym można mówić w tym języku.
-Tak to b
ędzie mój nowy dom.- powiedziałam radośnie uśmiechając się na samą myśl, że zaczne nowe życie.
Leciałam i leciałam tak chyba z godzin
ę aż nagle moim oczą ukazało się piękne miasto z niebieskim jak *tanzanit*  morzem znajdowała się tam też wysepka z wieżą w kształcie litery T. Poleciałam do centrum miasta i usłyszałam ,krzyki bezradnych ludzi.Podbiegłam bliżej zobaczyć co się działo i zobaczyłam jakiegoś kamiennego potwora.Trzymał jakiś ludzi czarnowłosego chłopaka w kostiumie z maską, dziewczynę w płaszczu,pół robota pół człowieka i jakiegoś zielonego ludka.Krzyczeli Pomocy!! Pomocy !! Chyba muszę im pomóc pomyślałam. Więc szczeliłam w tego stwora promieniami z oczu i puścił tych ludzi , a sam padł na łopatki. Gdy wstawali i spojrzeli na mnie uśmiechnęłam się do nich, a oni odwzajemnili ten uśmiech.
- WOW mała  ale masz power'a !! - powiedział ten zielony
- Uratowałaś nas - powiedział uradowany robot
- No, dzięki ;) - podrapał się z tyłu głowy czarnowłosy
- Spoko niema za co, ale ja chyba już pójdę . - powiedziałam z uśmiechem na twarzy i kierowałam się przed siebie.Znalazłam się w jakimś parku.Dookoła były  drzewa , ławki i chodzące zakochane pary. Usiadłam na jednej z ławek.  I rozmyślałam o tym co się stało w centrum miasta. Po mojej twarzy spływały zimne krople deszczu było bardzo zimno.Rozpętała się burza ni stąd ni zowąd piorun uderzył w gałąź drzewa , która znajdowała się nad moją głową.Walnęła  mnie prosto w głowę upadłam i chyba zemdlałam.
Tymczasem u tytanów~~~~
Perspektywa Robina 
W ciszy udaliśmy się do wieży wszyscy spotkaliśmy się w salonie. 
Cały czas  my
ślę o dziewczynie , która nas uratowała nawet nie znam jej imienia. Niezręczną cisze przerwała Raven
- To co teraz ??
- Nie wiem..... - odpowiedziałem 
- A jakby dołączyła do Młodych Tytanów ?? - spytał Bestia 
- No w sumie przydała by nam się pomoc - odpowiedział  wesolutki Cyborg
- Tylko gdzie ona jest ?? - przerwała im radość Reven 
- Musimy ją znaleźć ? - powiedziałem stanowczo pobiegliśmy szukać tajemniczej nieznajomej.
Rozdzieli
śmy się Best Boy pobiegł w stronę centrum z Cyborgiem.Reven postanowiła jej szukać na  obrzeżach miasta.Więc mi pozostał park.Szedłem ciemną alejką,a moim oczom ukazała się dziewczyną w pięknych lśniących krwistoczerwonych włosach.Podbiegłem do niej była nieprzytomna ale oddychała. Zauwarzyłem spaloną gałąź chyba spadła jej na głowę pomyślałem.Wziąłem ją na ręcę i skontaktowałem się z tytanami i powiadomiłem ich, że znalazłem ją nieprzytomną. Przybiegłem z nieznajomą do wieży , a dokładniej do skrzydła szpitalnego. Wszyscy już tam byli położyłem ją na łóżku. Cybuś podłączył ją do aparatury. 
- Kto
ś musi z nią na warcie jakiś chętny , a może chętna ? - powiedział robot
- Ja mogę - zgłosiłem się na ochotnika 
- Ok. To dobranoc - powiedzieli i wyszli 
Siedziałem na krześle przy jej łóżku i czułem jakbym znał ją bardzo długo.
Około godziny 1:36 przysn
ęło mi się o godzinie 6:46 podskoczyłem jak opażony i zobaczyłem , że jej nie ma na początku przestraszyłem się. Ale po minucie zobaczyłem, że ktoś wychodzi z łazienki  była ona.
- O już wstałeś - powiedziała tak słodko i zarazem troskliwie
- Tak..... - powiedziałem nie pewnie  - A ty kiedy wstałaś ?? - spytałem podejżliwie 
- Ja ooo.. 6:23 - powiedziała z lekkim zakłopotaniem 
- A tak wogóle to gdzie ja jestem ? - powiedziała siadając na skraju łóżka
- Jesteś w wieży tytanów pomogłaś nam w walce a potem sobie poszłaś szukaliśmy cię. Byłaś w parku zemdlałaś po zostałaś uderzona gałęzią spalonego drzewa. - opwiedziałen jej wszystko
- Chod
ź zaprowadzę Cię do reszty ale znając ich jeszcze śpią - powiedziałem z uśmiechem na twarzy.
Odpowiedziała u
śmiechem. Szliśmy długim korytarzem rozglądała się dookoła. Doszliśmy do salonu zdziwiłem się  po była 7:00 , a Bestia był już na nogach i reszta. 
- Ooo., widzę, że nasza maleńka już wstała - powiedział flirciarsko do dziewczyny w czerwonych włosach.Reven go szturchła w ramię.
- Jak się czujesz? - zapytał Cyborg nieznajomej
- Świetnie !!! - powiedziała entuzjastycznie - Ale chyba muszę już iść i tak narobiłam wam wystarczająco problemów - powiedziała spuszczjąc głowę i kierowała się w stronę wyjścia.
- Nie,nie możesz zostać - złapałem ją za ramię 
- Mogę ? - zapytała z niedowieżaniem
- Oczywiście przyda nam się pomoc - dokończył za mnie Cybuś
- No nie wiem - powiedziała spuszczając znowu głowę

CDN...........
Jeśli podobała wam się ta notka do zapraszam do komentowania. Następna notka już niebawem :)



* Tanzanit


                                                                                                                                 

    • Kola •

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz